W 1924 roku w Genewie została podpisana Deklaracja Genewska, w której po raz pierwszy pojawił się zapis, że dziecko to też człowiek i ma swoje prawa. Musiało jednak upłynąć wiele lat, by prawa te zaczęły być respektowane. Rok 1989 przyniósł dzieciom pełny zbiór praw, określany nazwą Konwencji o Prawach Dziecka.
Dzieci moje kochane lubicie bajki? Pewnie tak, ale dziś nie będzie bajki... Opowiem Wam historię, która wydarzyła się naprawdę. Słuchajcie więc uważnie.
Wcale nie tak dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma rzekami żył sobie król Maciuś I.
Strapiony władca siedział na tronie i dumał... Czym tak martwił się?
Koło niego wciąż kręciła się czarownica i szeptała mu coś do ucha… W tle słuchać było coraz wyraźniej głosy dzieci: „my chcemy do króla!”, wpuście nas!”; „dorośli wciąż mnie biją”; „jestem głodny”;„nie mogę uczyć się a tak bardzo bym chciała wiedzieć więcej”…
- Oj ja biedny… oj ja biedny… Cóż mam począć? Wciąż przychodzą do mnie dzieci i skarżą się na swój los. Jak im pomóc? Jak im pomóc?... – król Maciuś załamywał ręce a łzy napływały mu do oczu…
Tymczasem w Krainie Dobroci zatroskana wróżka Rozalia stanęła przy oknie i długo wpatrywała się w dal.
Widziała, co dzieje się w królestwie Maciusia.
- Biedny król, sam sobie nie poradzi. Muszę mu pomóc! Wszak jestem dobrą wróżką i muszę pomagać ludziom! – powiedziała do siebie.
Po chwili zawołała:
- Felku! Felku, chodź tu prędko!
- Tak moja pani? – Felek ukłonił się nisko.
- Za sprawą mojej czarodziejskiej różdżki przeniosę cię Felku do królestwa króla Maciusia I. Podpowiedz mu, co ma czynić – wróżka uśmiechnęła się dobrodusznie.
- Tak jest moja pani! – Felek ponownie pokłonił się i czekał na dalszy rozwój wypadków.
Wróćmy teraz ponownie do królestwa Maciusia. Król nadal siedział na tronie a zła czarownica dręczyła go. Wciąż śmiała się złowrogo. Cieszył ją smutek władcy. Król odganiał ją, ale powoli tracił siły... Nagle pojawił się Felek!
- Idź precz zła wiedźmo, daj spokój królowi! – krzyknął Felek a czarownica niemal w tym samym momencie zniknęła.
- Kim jesteś?! – zapytał zdziwiony król.
- Zwą mnie Felkiem – Felek zdjął czapkę i oddał pokłon królowi.
- Oj nie! Kolejne nękane przez dorosłych dziecko… - król załamał ręce.
- Ja nie w tej sprawie królu! – z uśmiechem na twarzy odparł Felek.
- A więc po co przybywasz Felku? – zapytał zaciekawiony Maciuś.
- Chcę ci pomóc mój władco – rzekł z zadowoleniem.
- Ale jak?... – król zmartwił się.
- Nie martw się królu, tylko bierzmy się do roboty. Weźmy kałamarz, pióro i pergamin. Zaraz tu spiszemy prawa dzieci.
- Znakomity pomysł! Że też ja wcześniej na to nie wpadłem! – na twarzy króla po raz pierwszy pojawił się uśmiech.
Maciuś i Felek usiedli i zaczęli żywo dyskutować. Czarownica ponownie pojawiła się, aby pokrzyżować ich plany.
- Może jabłko dla waszej wysokości? – zaczęła śmiać się szyderczo, bo musicie wiedzieć moi kochani, że jabłko było zatrute!
- Idź precz i nie nękaj więcej króla – Felek otworzył flakonik, który otrzymał od wróżki Rozalii. Wylał jego zawartość na wiedźmę a ta nagle… zamieniła się w robaka!
Maciuś i Felek ponownie zabrali się do pisania. I pisali tak dosyć długo, całą noc siedzieli zamknięci w komnacie króla. Aż powstało dzieło wielkiej wagi nazwane „Księgą praw dziecka”. To właśnie ta księga po wielu latach stała się podstawą do stworzenia Deklaracji Genewskiej.
Nazajutrz na dworze króla zapanowało poruszenie. Wieść o spisaniu „Księgi praw dziecka” z szybkością błyskawicy rozniosła się po całym królestwie. Wszystkie dzieci zebrały się przed pałacem Maciusia i z niecierpliwością czekały na władcę.
W końcu król pojawił się a wraz z nim i Felek. Zapadło milczenie... Maciuś drżącym głosem zaczął czytać głośno i wyraźnie:
- Wszystkie dzieci i młodzież do 18 roku życia mają prawo do:
Wypowiedzi własnego zdania w ważnych dla nich sprawach,
w których dorośli powinni ich wysłuchać.
Szanowania ich godności i prywatności np. respektowania prywatności korespondencji.
Życia beż przemocy i poniżania.
Ochrony przed złym traktowaniem i krzywdzeniem fizycznym oraz psychicznym.
Życia i prawidłowego rozwoju fizycznego, psychicznego i umysłowego.
Miłości i wychowania przez oboje rodziców, także gdy rodzice nie mieszkają razem.
Nauki, wypoczynku i pełnej opieki medycznej.
Aby wszystkie sprawy w sądach i urzędach, dotyczące dzieci, uwzględniały
najpierw ich dobro, a potem interesy dorosłych.
- Prawa dziecka, to Wasze prawo do godnego życia. Ustanowione przeze mnie prawa powinny być przestrzegane w domu, szkole, na ulicy… Wszędzie! – dodał władca.
Kiedy król zamknął księgę, na moment zapanowało milczenie… Po chwili rozległy się głośne brawa i wiwaty! To dzieci cieszyły się, że wreszcie będą traktowane z szacunkiem.
- Królu i jak ci się podobają efekty naszej pracy? Popatrz na te dzieci, nareszcie są szczęśliwe i uśmiechnięte – z zadowoleniem stwierdził Felek.
- Masz rację, mój drogi przyjacielu! – Maciuś spojrzał na Felka. - Nasza praca nie poszła na marne. Teraz i ja jestem szczęśliwy. Felku, jaki mamy dziś dzień? – niespodziewanie zapytał władca.
- 20 listopada, wasza wysokość – odparł Felek.
- Drodzy poddani – król zwrócił się do dzieci - ustanawiam dzień 20 listopada Ogólnopolskim Dniem Praw Dziecka. Odtąd co roku właśnie w ten dzień dzieci będą miały swoje święto! Mam nadzieję, że wnet władcy innych krajów postąpią podobnie. A teraz chodźmy wszyscy razem na plac zabaw! – zawołał król.
Wróżka z zapartym tchem śledziła wszystkie te wydarzenia. Z niecierpliwością oczekiwała powrotu Felka.
- Dziękuję ci mój drogi Felku, świetnie spisałeś się. Moje gratulacje – powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Pani, zawsze do twych usług – sługa skłonił się nisko.
- W nagrodę za pomyślne załatwienie sprawy, udajmy się wraz z dziećmi na plac zabaw. Zasłużyliśmy na odpoczynek – powiedziała wróżka.
- Tak jest, moja pani – potwierdził Felek.
Wróżka i Felek za sprawą magii przenieśli się do królestw Maciusia I. Prawie cały dzień spędzili na placu zabaw z dziećmi. To był naprawdę szczęśliwy dzień.
