Nadchodzą święta z jodłą pachnącą
i kolorowymi bombkami.
Na stole biały obrus,
a na nim talerze
z dwunastoma potrawami.
Na talerzach jest ryba w galarecie.
Moja mama ją gotuje
i jest wtedy najpyszniejsza
na świecie.
Bigosu tam też nie zabraknie.
I pierogi tam też są,
a nawet ich jest chyba ze sto.
Gdy już cała rodzina się przywita.
Dzielimy się opłatkiem
i życzenia składamy.
Później śpiewamy kolędy
i na Mikołaja czekamy.
On z szarą brodą przychodzi
i każdemu prezenty daje.
Po to, żeby go nikt nie zapomniał
i żeby radosne te święta były.
