graj dalej

logo

Wasze prace

Ostatnia smocza nadzieja - ODCINEK 2

obrazek

* Pierwszy Śmierciłusek w postaci ludzkiej z twarzą w kapturze, gdyż nie do końca znano jego tożsamości. A za nim postać smoka,  jedna para przednich nóg jest ukryta. Na prawym, dolnym rogu jest znak, taki sam jak bohaterka ma na prawej ręce.
Według notatek Archimedesa nigdy nie było Władcy Strażników rodzaju żeńskiego. Musiałam wyćwiczyć męski ton głosu w różnych sytuacjach i ich zachowanie. W końcu byłam, w pewnym sensie gotowa, aby podjąć to wyzwanie. Z przyjacielem wyszliśmy z jaskini i zaczęliśmy podróż po Elladorze. Wstąpiliśmy do wielu wiosek, wszystkie były identyczne. Przerażeni, biedni, głodni ludzie, Cienie w przejętych ciałach, uliczki w błocie i we krwi oraz porzucona nadzieja. W nocy z Skalierem zatrzymaliśmy się w górach, zastanawiając się co zrobić, aby pokonać Czarne Koszmary. Nagle usłyszałam szelest dochodzący z drzew:
- Skalier, sprawdź czy to wróg, jeśli tak, to wiesz co robić. - powiedziałam cicho.
Rogoraz posłuchał mojego polecenia, a ja schowałam się za drzewem. Słyszałam jak ktoś się zbliża, serce mi szalało, a oddech przyspieszył, trzymałam w ręce krótki miecz, przygotowując się na walkę z Cieniem. Ciemna postać stała tuż obok mnie i wyciągnęłam miecz przed jego gardłem. Ręce podnosił powoli do góry na znak poddania się, ale jego dłonie stały w płomieniach i celował ręką we mnie. Zrobiłam unik.  Udało mi się złapać jego rękaw, wykręcić mu rękę i powalić na ziemię. Gdy odzyskał równowagę, to wystrzelił we mnie kulą ognia ,,Szlag! To na pewno ognisty mag!”. Zdezorientował mnie, podniósł się na nogi, ale mój przyjaciel ponownie go powalił i zaryczał ze złości. Wyciągnęłam miecz i powiedziałam spokojnym męskim głosem:
- Nie radzę.

Szykował się do kontrataku, lecz po przeanalizowaniu sytuacji dał spokój. Chłopak był ubrany w skórzaną zbroję koloru czerni i czerwonego z brązem. Miecz miał na plecach i duże skórzane ochraniacze na rękach, klatce piersiowej i na nogach. Twarz miał poważną i groźną, a włosy czarne jak smoła i żółtawe oczy. Był wysoki, umięśniony i chudy. Powiedział:
- Może dogadamy się najciemniejsza istoto?
- Wzięłam cię za wroga - odpowiedziałam ze spokojem. Schowałam broń i uspokajałam Skaliera. On się podniósł i powiedział:
- Jeśli Czarny Koszmar by mnie dawno zabił, to dlaczego mnie zaatakowałeś?
- Bo tylko Cień chodziłby tak głośno jak dziecko – odwróciłam się do niego i parsknęłam.
- Po tym lesie i tak nikt nie chodzi, więc mogłem swobodnie iść.
- Swobodnie iść, aby dzikie zwierzę cię zabiło albo zraniło – zaśmiał się.
- A z ciebie jest jakiś wielki specjalista od chodzenia, wiesz? Wystarczy, że te Paskudy żywią się nami i wyżerają ten świat!
- Wiem ognisty wojowniku, ale nie poradzę nic na to, że jest wojna.
- Wojna, taa… czekaj! Ty nazwałeś mnie ,,ognistym wojownikiem”?
- Yhy.
- To kim ty jesteś? Nikt już nie pamięta o ognistych smokach!
- Zwę się Czarny Jeździec.
- Czarny Jeździec? Nie słyszałem o tobie. Ja się zwę Dared.
- To tak samo nie słyszałbyś wiadomości z Madary Dared i miło cię poznać. Tak w ogóle, wiesz co się stało z Czterema Strażnikami? – popatrzył na mnie smutno.
- Nie widziano ich od jakiś… dziesięciu lat.
- No, a Władca?
- Ostatni wciąż tu żyje z Cieniem i pragnę jego śmierci! A przeklęty Drugi Władca się nie ujawnił! Legendy powiadały, że w obliczu zagrożenia Śmierciołusek objawi się i pokona wszelkie zło, jakie tu jest. Ale to legendy! - zawrzeszczał mężczyzna padając na kolanach. Podeszłam do niego, położyłam rękę na jego ramieniu i powiedziałam:
- Jeśli go nie ma, to nie oznacza, że musimy na niego czekać. Może energia magiczna chce, abyśmy sami zrobili jakieś postępy. Może my musimy dać mu znak.
- Hyy… jak chcesz to zrobić?
- Właśnie myślę nad tym, ale nic nie mogę wymyślić. Powiedz mi co to są te… pędraki?
- Wytłumaczę ci, ale nie mów przy mnie pędraki, bo mnie szlak trafia! Więc, tak… te paskudne robale są hodowane w Ognistej Krainie w wulkanach. Gdy je się wypuszcza na ziemię, to zjadają wszystko, co jest żywe, nawet ludzi. Te tereny są dobrze chronione przez Czarne Koszmary w ciałach ognistych ludzi. A wszyscy ogniści ludzie są opętani, więc nikt już nas nie pamięta jako dobrych.

rysunek

* Po lewej stronie ognisty smok, a po prawej jest pokazany w płomieniach. Fireder to jego prawidłowa nazwa.
Usłyszawszy to, zrobiło mi się go żal. Możliwe, że jego rodzina tam zginęła, a on cudem uciekł. Powiedziałam:
- Chodź, musimy się wyspać. Nie daleko jest mała, ale dobrze skryta jaskinia.
- Więc prowadź. A ten Rogoraz to twój wierzchowiec?
- Tak, a masz z tym problem?
- Nie…- jęknął.
Następnego dnia po zjedzeniu posiłku mężczyzna mnie spytał:
- Więc chcesz ten świat uwolnić od Strachu?
- No, tak – spojrzałam na niego dziwnie – Nie mogę znieść martwych ciał leżących na ziemi.
- A jaką magią się posługujesz?
- Od małego miałem problem z jej używaniem i do tej pory się nie ujawniły.
- No ładnie – zaśmiał się.
- O co ci chodzi?
- Zostałem pokonany przez ciebie, ty nie możesz używać magii, i przez Rogoraza. To jest chyba szczyt poniżenia jaki mógłby być!
- Ty to tak widzisz.
- Co!? Ty mnie poniżasz!

rysunek

*Neutralny smok, który może używać cztery żywioły, ale bardzo słabe i prawie bezużyteczne. Każdy, komu się udało odnaleźć w sobie energię magiczną, mógł się w niego zmieniać. Jego prawidłowa nazwa to Srebrna Błyskawica.
- Jakbyś nie zauważył to się sam poniżyłeś. Zamurowało go.
- O rany, ale ze mnie głupek.
- Hyy… teraz wiem, dlaczego Skrille was nie lubią.
- Nawet o nich nie wspominaj! Ewidentnie nienawidzę tych przemądrzałych durniów! – wciekł się.
- Dobra, spokojnie! Nie mówiłem z jakiego powodu, więc uspokój się!- podszedł do mnie i wskazał palcem w moim kierunku.
- Ale, jeśli jeszcze raz to usłyszę to cię spalę, jasne!
- Ok. Nic o tym nie wspominam. Chciałeś jeszcze o coś zapytać?
- Co to było?... A, tak! Słuchaj czy pozwolisz mi z tobą pójść, żeby pomagać innym. Tym razem to mnie zamurowało.
-Aaaale skąd ten pomysł, że chcesz ze mną być,  ja nie czaruję i jeżdżę na Skalierze?
- Powiedzmy, że twój styl walki mi się podobał.
- Aha…więc witamy cię – powiedziałam i pomyślałam ,,Zapomniałam, że oni są mistrzami w sztuce walki i rzemiosła, więc jeżeli zobaczą nowości u innych, są pełni szacunku i chcą się zaprzyjaźnić z takim człowiekiem. Ehhh… za bardzo się posługują instynktem, a nie rozumem. Choć nie wiem czy w ogóle go mają?”.
- Dzięki za przyjęcie - powiedział ostanie zdanie i ruszyliśmy szukając sposobu na Cienie.